Ja przyznam, że biegam między Biedronką a Chatą Polską u mnie na osiedlu, bo mam koszmarnie daleko do Reala czy Carrefoura... Żałuję, bo Real bardzo lubię i nie kojarzy mi się z taniochą i tandetą 'tesco value'. Piotr i Paweł czy Alma wydają mi się koszmarnie drogie i "burżujskie", więc omijam raczej z daleka.
Piotr i Paweł drogi?!

co Ty gadasz

Ja robię zakupy zależnie od tego, gdzie mi się chce iść (czy chce mi się daleko chodzić) albo od tego, czy mi zależy na jakości danego produktu

Np. chcę mieć pyszne, świeże pomarańcze to nie idę do pierwszego lepszego, taniego spożywczaka, tylko naginam do jakiegoś zaufanego ważywniaka

Piotr i Paweł jest bardzo drogi... Wystarczy spojrzeć na pierwszy lepszy produkt, powiedzmy - jajka. W Biedronce są do wyboru dwa rodzaje, za około 4-5zł za 10 sztuk. W PiP... Poniżej 6,50 nie ma żadnych chyba. No, chyba, że 6 sztuk

Ogólnie spróbuj zrobić zakupy za 50zł w Biedronce a spróbuj w PiPie, wyjdzie ci przypuszczam dużo mniej produktów w koszyku z Piotra i Pawła niż w tym Biedronkowym

Racja, PiP jest drogi. Zwłaszcza, że często mają swoje sklepy w galeriach handlowych i w ofercie mają jakieś dziwne, niespotykane indziej towary, a to kosztuje wszystko.
Ja zwykle chodzę do Chaty Polskiej bo mam najbliżej. Kiedyś miałem zaraz obok Społem, ale zlikwidowali na początku zeszłego roku. Czasami sie przejdę do Biedronki, a podróż do Carrefoura czy Pipa, to już wyprawa tramwajowa niestety.
W spożywczaku obok. Bo najblizej. Ceny jak to w małym sklepiku, różne. Dalej mam troche Biedronke i tam sie na większe zakupy łazi. Do innych dużych sklepów trza już dojeżdzać, najblizej chyba do Tesco na Naramowickiej /Serbskiej.
Jakbym była bogata, to może i kupowałabym strusie jaja w Piotrze i Pawle albo przepiórcze, albo jakieś zagraniczne słodycze typu M&Msy jakieś dziwne po 30zł za duże opakowanie... Ale dopóki nie wygram w Lotto to pozostaje mi stara dobra Biedronka, w której nie wszystko jest, ale większość bez problemu. Jak czegoś nie ma w asortymencie Biedry, to Chata Polska daje radę.
W sumie wybrałam się ostatnio do Carrefoura i błąkałam się między półkami bez sensu, sama nie wiedziałam co chcę kupić, a nie chciałam też za dużo brać, żeby nie tarabanić się z tobołami przez pół miasta tramwajem.
No to też zależy co kto rozumie pod pojęciem, że jakiś sklep jest drogi. Bo jajka może i te 7 zł kosztują, ale wiesz czy są świeższe, lepsze, większe?

Ja zwykle jednak tam, gdzie najbliżej i najbardziej po drodze do domu mam
Karmelka - i takie wyjście jest dobre. Po co biegać gdzieś po jakichś sklepach na drugi koniec miasta, jak niczego konkretnego nie szukamy? Chyba, że jak pisałam wyżej - mamy na coś więcej czasu i chcemy go dobrze wykorzystać

Ja tylko Biedronki nie jestem w stanie znieśc.... za duży tam bałagan jak dla mnie, każdy inny sieciowy market może byc